Ten obcy streszczenie rozdziałów

Baza wyszukanych haseł

Radom i Ziemia Radomska - spojrzenie z dystansu

Temat: Streszczenie
Potrzebuje streszczenia lektury "ten obcy" rozdział Gość


będą plusy! ++++++++++++++

Źródło: topranking.pl/944/85,streszczenie.php



Temat: Praca domowa nielegalna?
W dniu Wed, 19 Dec 2007 10:26:12 +0100, Kapsel wydukał(a) nieśmiało, a
wszystkim się zdawało, że to echo grało:


Klasowa "elita" faktycznie zachowywała się tak, jakby szkoła była całym ich
życiem. Reszta kombinowała. Zresztą, co Wam będę tłumaczyć, każdy to
przeszedł to wie.


Ano :) A czy teraz kombinowanie jest zabronione? Pomijam, że
odpisywanie prac domowych uważam za kiepski pomysł, bo odpisanie
zadania od kolegi z całą pewnością nie sprawi, że odpisujący
błyskawicznie zrozumie i przyswoi sobie te informacje. Prawda, że
jeśli za brak zadania domowego grozi niedostateczny, to lepiej
odpisać, niż samemu się męczyć długo i bezskutecznie :Niewieli
znałam nauczycieli, którzy by wyrozumiale traktowali tłumaczenie
uczniów: "próbowaliśmy zrobić te zadania, ale nie umieliśmy"...


Prace domowe, najczęściej zadawane na zasadzie "państwo sobie zrobią te
zadanka z rozdziału cośmy nie zdążyli na lekcji" niewiele wnosiły.
Większość i tak odpisywała, mało kiedy było to sprawdzane czy omawiane
szerzej na kolejnej lekcji.


I to jest niedobre. Powinno być tak, że państwo sobie robią zadanka, a
jak mają problem, to na kolejnej lekcji mówią nauczycielowi i on
wyjaśnia, jak należy je zrozumieć.
Powiem szczerze, dzięki sensownym pracom domowym [zadawanym przez
sensownych nauczycieli, rzecz jasna :)] niektóre przedmioty wchodziły
mi do głowy same. Np. niemiecki. Przed klasówką robiłam krótką
powtórkę najważniejszych rzeczy i wystarczyło, bo do utrwalania
wiadomości z każdej lekcji służyły właśnie prace domowe. Za to
koledzy, którzy sobie te domowe radośnie lekceważyli i odpisywali od
innych na przerwie, zakuwali przed sprawdzianami jak dzikie osły,
najczęściej z marnym skutkiem :


Dla równowagi: uczyłem się później języka obcego na kursie. 2x w tygodniu
po 2 godziny, w zasadzie tyle co w szkole. Na zajęciach aktywizowano nas
niesamowicie, nie było siły żeby się obijać. Lektor dbał żeby zajęcia były
interesujące i żeby nas czasem czymś zaskoczyć. Prace domowe były CZASEM i
miały konkretny cel. Np. pisaliśmy tekst na jakiś temat, a potem
podejmowaliśmy go na kolejnych zajęciach szerzej. Zrobienie tego, to było
pół godziny średnio wytężonej pracy. W szkole, pół godziny to potrafiło
trwać odpisywanie czegoś.


Może trzeba wziąć pod uwagę takie aspekty, jak liczebność grupy na
kursie i klasy w szkole, wiek osób uczących się, ich motywację,
motywację wykładowcy, metodykę zajęć i pewnie jeszcze kilka innych.
Lektor na kursie raczej nie stawia ocen, prawda? ;) Na kurs zapisujemy
się zwykle dobrowolnie i przeważnie za niego płacimy, więc zależy nam,
żeby jak najwięcej uzyskać. Lektor mający mało uczniów mniej zarabia,
więc musi się przyłożyć, żeby sobie wyrobić dobrą opinię. A
nauczyciel? Nieważne, czy da z siebie wszystko, czy minimum wysiłku -
pensja i tak będzie jednakowa :Obowiązuje go jakiś tam program, być
może bezsensownie ułożony, i on nie ma na to wpływu. A w dodatku duża
liczba uczniów motywację ma tylko taką, żeby skończyć szkołę, no bo
trzeba, a nie, żeby się czegoś nauczyć.


Szkoła uczy bardzo nieefektywnie. IMO gdyby postawić na jakość, a nie ilość
wiedzy i bez zadań domowych ci uczniowie by się więcej nauczyli.


Tu się zgadzam bez zastrzeżeń, tylko obawiam się, że idea jest tyleż
słuszna, co utopijna. Istnieją nauczyciele, którzy nie muszą zadawać
prac domowych zajmujących dzieciakom całe godziny, a uczą skutecznie.
Szkoda, że tak ich mało :| Znałam też takich, co szli na łatwiznę do
tego stopnia, że nawet na lekcji nie chciało im się wysilać:
"przeczytajcie rozdział 17, odpowiedzcie pisemnie na pytania do
rozdziału, zróbcie streszczenie i narysujcie szlaczek" :
ATSD bardziej od prac domowych nie znosiłam lekcji, na których
nauczyciele kazali nam pisać notatki, które sami dyktowali z jakichś
swoich materiałów. Równie dobrze mogliby nam dać skserowane, nie?
Przerażająca strata czasu :/ IMO lekcja powinna zawierać głównie
objaśnienie bieżącego tematu oraz dyskusję lub ćwiczenia praktyczne.
Streszczanie rozdziału z podręcznika [gdzie taki rozdział zwykle już
jest mocno streszczony] lub notowanie pod dyktando to chyba
najbardziej ogłupiające metody nauczania...

Pozdrawiam, Carrie


Źródło: topranking.pl/1747/praca,domowa,nielegalna.php